Mój gear — co naprawdę używam

Lista rzeczy, które realnie u siebie używam. Bez afiliacji, bez współpracy z producentami — większość kupowałem za swoje, część po znajomych, część używaną z OLX. Nie wszystko świetne, nie wszystko polecam — po prostu z tym dziś chodzę. Aktualizuję raz na sezon.

Snowboard

Deska Burton Custom (kupiona używana w 2020) plus wiązania Burton Mission Re:Flex. Buty kilka lat temu zmieniłem na ThirtyTwo TM-2. Custom to klasyczny all-mountain — taka deska, na której da się od zera nauczyć i nie trzeba zmieniać po roku. Wiązania mają już 5 sezonów i jeszcze nic nie pękło.

Tenis

Rakieta Wilson Pro Staff (wersja 97″, ciężka — szczerze powiedziawszy, ciągle czasem za ciężka dla mnie). Naciąg poliestrowy, raz na 6 tygodni serwis u serwisanta od klubu. Buty Asics Gel-Resolution na korcie ziemnym, bo na tym najczęściej gram. Torba Wilson — jeszcze z czasów, gdy myślałem, że potrzebuję dwóch rakiet.

Wspinaczka

Buty La Sportiva Tarantula jako daily driver na ściankę i łatwiejsze drogi w skale. Do trudniejszych mam Scarpa Vapor V — bardziej wygięte, ale za to bolą po dwóch godzinach. Uprząż Petzl Corax (wszechstronna, regulowana), kask Petzl Sirocco (ten leciutki na 170 g, w skale obowiązkowy). Magnezja w bryle plus woreczek Black Diamond. Liny własnej nie mam — zwykle ktoś z ekipy ma swoją, więc nie ma po co inwestować.

Trening w domu

Po latach na siłowni dziś mam minimum: parę hantli regulowanych PowerBlock (zakres 5–22 kg każda), kettlebell 16 kg i 24 kg oraz drążek do podciągania (taki mocowany w framudze, bez wkrętów). Pull-upy, push-upy, swingi i okazjonalne kompleksy. Bardziej żeby się nie zwijać niż żeby nadal coś rozwijać — formę bardziej trzyma mi tenis i wspinaczka.

Speedcubing

Główna kostka 3×3 to GAN 12 Maglev — kupiona w 2023, nadal najlepsza, jaką miałem. Treningowo, na wyjazdy, wożę MoYu RS3 M — kosztuje grosze, a ustawienia idą prawie tak samo gładko. Czasy mierzę w csTimer (web app, free), kostkę 4×4 mam dla odmiany, ale szczerze — głównie 3×3.

Garaż — Yamaha XT600

Rocznik 1992. Kupiona pod Wrocławiem za to, co znalazłem w skarpecie po dwóch latach odkładania. Stoi w garażu rodziców, bo u mnie w bloku miejsca nie ma. Gaźniki Mikuni VM już raz odbudowane (zestaw uszczelek + wymiana dyszek), synchron sprawdzany wakuometrem raz na sezon. Narzędzia mam mieszane — trochę Wera, trochę no-name z bazaru, klucz dynamometryczny Proxxon. Olej silnikowy 10W-50 półsyntetyczny, filtr Hiflo. Bez fanaberii.

Golf (na razie)

Drugi sezon, więc na razie tylko starter set Wilson Profile (driver + fairway + hybryda + żelaza 6–PW + putter). Piłki najtańsze. Buty zwykłe sportowe — na driving range nikt nie pyta. Na 9-dołek Toya Golf Wrocław. Jak się okaże, że to coś, co będzie ze mną na dłużej — wtedy będę myślał o porządniejszych żelazach. Na razie wstrzymuję się z wydatkami.

Czego pozbyłem się po drodze

Po latach kupowania — i sprzedawania — kilka krótkich obserwacji o rzeczach, które nie weszły:

  • Smartwatch — kupiony „bo wszyscy mają”. Na siłowni i tak go zdejmowałem, w tenisie nikt nie liczy uderzeń na nadgarstku, biegania nie uprawiam. Sprzedany po roku.
  • Druga rakieta tenisowa „rezerwowa” — wzięta raz, bo poszedł naciąg w głównej. Od tamtej pory leży w piwnicy.
  • Pas siłowy do martwego ciągu — okazało się, że i tak nie podnosiłem na tyle ciężko, żeby coś dawał.
  • Akcesoria do speedcubingu (timery sprzętowe, robot do mieszania) — fajne na pierwszy tydzień, potem zbędne.

Nie ma tu nic wyspecjalizowanego ani drogiego. Większość to dolna-średnia półka, która po prostu działa. Jeśli któryś sprzęt z listy Cię ciekawi — zostaw komentarz pod konkretnym wpisem albo napisz przez stronę kontaktową.